Analityk Finansowy
Piotr Zieliński
Dlaczego liczby to dla mnie coś więcej niż tylko tabelki
Do zespołu Horyzont Finansowy dołączyłem w listopadzie 2017 roku. Od tego czasu przeanalizowałem bilanse 164 firm z województwa łódzkiego i okolic. Moja praca to nie jest zwykłe klepanie faktur. Szukam miejsc, gdzie pieniądze uciekają z Twojego portfela bez wyraźnego powodu. Mówiąc wprost: większość przedsiębiorców przepłaca podatki, bo nikt nie ma czasu usiąść nad dokumentami na dłużej niż kwadrans.
Konkretne wyniki z ostatnich miesięcy
W samym 2024 roku pomogłem odzyskać łącznie 912 450 PLN dla naszych klientów. Jednym z ciekawszych przypadków była firma produkcyjna z Pabianic. Dzięki analizie ulgi na robotyzację, w ich kasie zostało 114 320 PLN, które wcześniej zamierzali po prostu oddać fiskusowi. Liczymy każdą złotówkę, bo wiemy, jak ciężko pracuje się na marżę przy obecnych cenach energii i paliw.
- Średni czas pełnego audytu finansowego: 13 dni roboczych.
- Największa jednorazowa oszczędność znaleziona dla klienta w 2023 roku: 247 180 PLN.
- Skuteczność w zatwierdzaniu wniosków o ulgi podatkowe: 96,8%.
Moje zasady w pracy z klientem
Nie obiecuję cudów na pierwszym spotkaniu. Zgodnie z literą prawa sprawdzam, co faktycznie da się ugrać w Twojej branży. Jeśli widzę, że Twoje księgi są prowadzone wzorowo i nie ma pola do legalnych oszczędności, powiem Ci to prosto w oczy podczas pierwszej kawy. Szanuję Twój czas. Konkret, nie obietnice – to moja dewiza, której trzymam się od pierwszego dnia w Horyzont Finansowy.
Praca analityka wymaga cierpliwości, której wielu brakuje. Przeglądam wyciągi i deklaracje z ostatnich 4 lat, żeby wyłapać błędy, które inni pominęli. Bywa, że drobna pomyłka w kwalifikacji kosztów z 2021 roku generuje dzisiaj tysiące złotych strat. Ja te błędy prostuję. Bywa to żmudne, ale widok odzyskanej gotówki na koncie klienta wynagradza każdą godzinę spędzoną nad arkuszem Excel.
P.S. Jeśli Twoja księgowa twierdzi, że 'nic więcej nie da się zrobić', chętnie rzucę na to okiem przez 25 minut. Często okazuje się, że diabeł tkwi w przepisach UE, których lokalne biura po prostu nie śledzą na bieżąco.